poniedziałek, 13 lutego 2017

Robert Fabbri - Wespazjan. Władcy RzymuWespazjan kojarzy nam się głównie z cesarzem rzymskim, który rozpoczął budowę Koloseum i słynną sentencją Pecunia non olet (pieniądze nie śmierdzą), którą uzasadniał nowy podatek od publicznych toalet. Jednak cesarzem został mając już 60 lat, co jak na starożytność stanowiło wiek podeszły. Jakie były jego wcześniejsze losy?

O tych czasach opowiada powieściowy cykl Roberta Fabbriego, najczęściej nazywany po prostu „Cyklem o Wespazjanie”. Do naszych księgarń trafił jego piąty tom „Wespazjan. Władcy Rzymu”.

Uwaga, będą spojlery poprzednich tomów.

Wespazjana spotykamy w Brytanii, gdzie wciąż dowodzi II legionem Augusta, tak jak w chwili, gdy zostawialiśmy go po zakończeniu tomu czwartego. Na tej tajemniczej wyspie będzie musiał stawić czoła strasznemu wrogowi - druidom. Celtyccy kapłani uparli się, by Wespazjana i jego brata Sabinusa złożyć w ofierze swoim bogom. A ma im w tym pomóc zdrajca w rzymskich szeregach. Tymczasem w Rzymie narasta napięcie wywołane konfliktem między Messaliną, żoną cesarza Klaudiusza i wyzwoleńcami, którzy zarządzają jego biurokracją. Wespazjan będzie musiał wziąć w nim udział, bowiem w cesarskim pałacu mieszka jego żona i dzieci.

O ile wcześniejsze tomy serii miały typową konstrukcję powieści, o tyle tu mamy do czynienia właściwie ze zbiorem trzech chronologicznie ułożonych nowel. Każda z nich ma własne zawiązanie akcji, rozwinięcie, punkt kulminacyjny i zakończenie. Najpierw dwa epizody walk z druidami w dzisiejszej Kornwalii, a potem powrót do Rzymu i udział w tamtejszych intrygach.

Część brytyjska i część rzymska wyraźnie różnią się klimatem. W początkowych częściach książki Wespazjan jest legatem, dowódcą legionu. W związku z tym mamy do czynienia z dużym stężeniem akcji. Rzymianie walczą z niepokornymi plemionami Brytów, a nasz bohater nie stroni od osobistego udziału w akcji, choć dobiega już czterdziestki. Z kolei w Rzymie na pierwszy plan wysuwa się polityka i intrygi. Jednak i tu widać zmianę. Wespazjan jest dużo bardziej doświadczony, a sukcesy na froncie dały mu pewne wpływy. Nie można powiedzieć, by stawał się rozgrywającym w pałacowych intrygach, ale po raz pierwszy staje do gry i zmusza innych, by się z nim liczyli.

W efekcie otrzymujemy książkę, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Swoje ulubione sceny będą mieli miłośnicy wielkich bitew, gdy machina legionowa rozjeżdża niezdyscyplinowanych barbarzyńców. Fani bardziej bezpośredniej akcji znajdą rajdy za linię frontu. A wielbiciele intryg będą czuli się jak w domu na rozpolitykowanym dworze Klaudiusza.

Należy jednak pamiętać, że powieści Fabbriego dość swobodnie interpretują źródła, by pasowały mu do fabuły. W efekcie druidzi przypominają jakichś czarnoksiężników rodem z powieści fantasy, a działania Wespazjana w Brytanii, o których niewiele wiemy, autor opisuje nader barwnie, choć korzystając jedynie z własnej wyobraźni. Przy okazji wplata różne apokryficzne legendy. W pewnym momencie Wespazjan spotyka w Brytanii Józefa z Arymatei, który wywiózł tam Świętego Grala oraz Marię Magdalenę i dzieci Jezusa.

Jeśli chodzi o część rzymską to autor korzysta, jak sam pisze, z dzieł Swetoniusza, Tacyta i Kasjusza Diona. Tyle że każdy z tej trójki miał powody, by oczerniać Klaudiusza i pozostałych władców z dynastii julijsko-klaudyjskiej (czyli od Juliusza Cezara do Nerona). Dziś historycy ze sporym sceptycyzmem przyjmują opowieści o wyczynach seksualnych cesarzowej Messaliny, kompletnej nieudolności Klaudiusza czy rządach wyzwoleńców na jego dworze. Stanowi to jednak tak dobry materiał na powieść, że Fabbri bez skrupułów raczy nas tą najbardziej sensacyjną wersją historii wczesnego cesarstwa, ociekającą krwią i wyuzdanym seksem. I trzeba przyznać, że daje to podstawę do rzeczywiście porywającej opowieści.

Wespazjan co prawda się starzeje, ale opowieść o nim nie traci tempa. A do objęcia przez niego władzy zostało jeszcze ponad 20 lat. To temat na co najmniej kilka książek. Jeśli Fabbri dalej będzie trzymał taki poziom, nie zamierzam narzekać.

Recenzja napisana dla LubimyCzytac.pl

 

ZOBACZ TEŻ:

Robert Fabbri - Wespazjan. Fałszywy bóg Rzymu

Robert Fabbri - Wespazjan. Kat Rzymu

Robert Fabbri - Wespazjan. Trybun Rzymu

 
poniedziałek, 30 stycznia 2017

Lata 1944-1956 to zdecydowanie najmroczniejszy okres w historii PRL. Ówczesna stalinowska Polska w ogromnym stopniu polegała na pracownikach Urzędu Bezpieczeństwa, czy też Bezpieki, jak powszechnie na nich mówiono. Państwo potrzebowało również sprawnych sędziów i prokuratorów, którzy wydawaliby wyroki na „szpiegów”, „sabotażystów” i „wrogów ludu” zgodnie z wolą Partii. Ten system tworzyli ludzie, jedni mniej znani i zasłużeni, inni bardziej.

Ich biografie kreśli Iwona Kienzler w swojej najnowszej książce „Krwawa Luna i inni. Prokuratorzy i śledczy systemu stalinowskiego w Polsce”. Kienzler to autorka bardzo płodna, regularnie wydająca książki z zakresu historii najnowszej, historii obyczajowości oraz roli kobiet w dziejach Polski, Europy i świata. W swoim najnowszym dziele miała okazję połączyć wszystkie trzy wątki.

środa, 18 stycznia 2017

 

Wydawałoby się, że nieźle znamy historię powstania bomby atomowej i późniejszej zimnowojennej rywalizacji w arsenale nuklearnym. Znamy nazwisko Roberta Oppenheimera, kojarzymy ośrodek w Los Alamos, słyszeliśmy o Rosenbergach i innych szpiegach przekazujących tajemnice broni jądrowej do ZSRR. A jednak są elementy tej historii, które przez lata umykały uwagi historyków.

Mówi wam coś nazwa Oziorsk? A Richland? Ta druga być może, dzięki popularnej także w Polsce serii urban fantasy o Mercy Thompson. Jednak przede wszystkim to dwa miasteczka położone na dwóch półkulach, pół świata od siebie, ale niemal bliźniaczo podobne. Oba te ośrodki zostały zbudowane jako zaplecze mieszkaniowe dla pracowników kluczowych instytucji przemysłu zbrojeniowego. Fabryk plutonu, „paliwa” dla bomby atomowej.

środa, 04 stycznia 2017

 

„Zgnilizna” to druga część trylogii „Krucze pierścienie” autorstwa Norweżki Siri Pettersen. Poniższa recenzja zawiera spojlery dotyczące „Dziecka Odyna”, pierwszego tomu serii.

Drugie spotkanie z bohaterami trylogii „Krucze pierścienie” wyrywa nas z pięknego, nostalgicznie nordyckiego świata Ym i rzuca w naszą rzeczywistość. Po przejściu przez Kruczy Pierścień Hirka, główna bohaterka serii, trafia do współczesnej Wielkiej Brytanii, a dokładnie do miasta York w północnej Anglii. Nie wiemy do końca, w którym roku rozgrywa się akcja książki, ale wszechobecne smartfony wskazują na obecną dekadę.

wtorek, 27 grudnia 2016

 

Należę do pokolenia, które dorastało z Harrym Potterem. Pierwsze części czytałem w wieku wczesnonastoletnim, ostatnią już na studiach. Saga była zamknięta, Voldemort pogrzebany (albo i nie), „kanon” ustalony i wszystko jasne. Niestety J.K. Rowling znudziło się pisanie kryminałów albo (co bardziej prawdopodobne) uznała że czas na jakiś wehikuł, który pociągnie jej kulejącą finansowo spółkę „Pottermore”. I tak powstała „ósma część” Harry’eg Pottera.

Siadając do lektury musimy pamiętać, że tak naprawdę nie otrzymujemy powieści. „Przeklęte Dziecko” od początku zostało zaplanowane jako sztuka teatralna, gdzie J.K. Rowling odpowiadała za „story”, ale scenariusz i reżyserię powierzyła fachowcom. W efekcie książka na półkach księgarń to zapis scenariusza tej sztuki. Z teoretycznego punktu widzenia nie epika, a dramat literacki.

Choćby z tego względu wiadomo, że całość będzie różniła się od „kanonicznego” siedmioksięgu. Wiele środków wyrazu dostępnych dla autora powieści czy reżysera sztuki jest poza zasięgiem suchego zapisu w scenariuszu, nawet jeśli didaskalia są ponad miarę rozbudowane, jak ma to miejsce w „Przeklętym Dziecku”. Dramat, ze swojej natury, koncentruje się na dialogu i nim właśnie operuje. Tyle że to nie jest żadne usprawiedliwienia dla kompletnej mizerii „Przeklętego Dziecka”.

piątek, 09 grudnia 2016

 

XIX-wieczny Londyn, tajemnicza energia próżni, spiskowcy, tajna policja, Napoleon, Mickiewicz, Słowacki i Byron. A to tylko część atrakcji, którymi w swojej najnowszej powieści raczy nas Krzysztof Piskorski, laureat Nagrody im. Zajdla, czyli najbardziej prestiżowego wyróżnienia polskiej fantastyki.

Przyznam, że zajdlowego "Cieniorytu" nie czytałem. Z Piskorskim spotkałem się tylko raz, przy okazji "Pocztu Dziwów Miejskich", który wspominam bardzo dobrze. W związku z tym miałem nadzieję na ciekawą lekturę i nie zawiodłem się.

poniedziałek, 28 listopada 2016

 

Kim była córka Mieszka I? Jak miała naprawdę na imię? Czy to faktycznie to ona jest Sygrydą Storrådą, opiewaną w skandynawskich sagach królową Szwecji, Danii i Anglii oraz matką królów? Wiele na to wskazuje, ale ta sprawa, podobnie jak wiele innych związanych z tym słabo udokumentowanym okresem, pozostaje przedmiotem sporu historyków.

Wątpliwości nie ma Elżbieta Cherezińska, jedna z czołowych polskich autorek powieści historycznych. „Harda” to jej najnowsza powieść poświęcona Świętosławie, córce Mieszka I i Dobrawy.

środa, 23 listopada 2016

 

Cztery lata, pięć tomów i prawie 4 tys. stron. Piąty tom „Pomnika Cesarzowej Achai” kończy tę prawdziwie epicką serię, jedną z najpopularniejszych na rodzimym rynku fantasy. Czy to pożegnanie ze światem Achai? Trudno powiedzieć. Wszystko wskazuje, że historia została dokończona i dopięta na ostatni guzik. Ale gdy w 2004 r. Andrzej Ziemiański wydawał trzeci tom „Achai”, trudno było oczekiwać, że osiem lat później w naszym, a tysiąc lat później w jej świecie, zacznie się szaleńczy wyścig do pomnika i grobowca jednaj z najciekawszych bohaterek polskiego panteonu fantasy.

Przypomnę pokrótce o co chodzi w „Pomniku…”. Tysiąc lat po śmierci Achai na świecie dominuje stworzone przez nią cesarstwo. Jednak przez okalające planetę na równiku Góry Pierścienia przedostają się obcy. Jest to marynarka wojenna Rzeczpospolitej Polski. Dochodzi do spotkania cywilizacji - cesarstwa z technologią z przełomu średniowiecza i renesansu oraz Polski z technologią z połowy XX w. Jednak szybko okazuje się, że i w Polsce, i w cesarstwie działają różne frakcje o rozmaitych, często zupełnie sprzecznych interesach. A wszystko kręci się wokół tytułowego pomnika i prawdziwego grobowca Achai.

wtorek, 15 listopada 2016

 

„Afganistan. Odpowiedzieć ogniem” to druga książka sygnowana nazwiskiem ppłk. Grzegorza Kaliciaka. W pierwszej opisywał bitwę o City Hall w Karbali w Iraku, gdzie dowodził. Tym razem opowiada o swojej nieco późniejszej służbie w polskich oddziałach w Afganistanie, gdzie dowodził Combat Outpost Quarabah, który osłaniał jedną z najważniejszych dróg w kraju.

Kaliciak służył w IX zmianie, która znalazła się w Afganistanie w 2011 r. Tym razem jednak nie są to tylko jego wspomnienia. Dość często oddaje głos kolegom, głównie kpt. Pawłowi Szczyszkowi, dowódcy Fire Base Giro, wysuniętego posterunku, nieco oddalonego od głównych sił.

środa, 09 listopada 2016

 

Na piwie specjalnie się nie znam. Lubię czasem wypić i cieszę się, że piwna rewolucja daje mi wybór większy niż ten sam jasny sikacz eurolager w tysiącach różnych opakowań. Dlatego z ciekawością sięgnąłem po książkę Tomasza Kopyry, którego bez odrobiny przesady można nazwać twarzą polskiego piwowarstwa domowego i najpopularniejszego krajowego vlogera piwnego. Liczyłem, że dowiem się czegoś więcej o tym trunku.

Niestety pewne rzeczy, które nie rażą, kiedy opowiada się je przed kamerą, kompletnie nie uchodzą w piśmie, a zwłaszcza w książce. Prawdę mówiąc w pierwszej chwili byłem przekonany, że Kopyra wydał książkę własnym sumptem jako selfpublishing i stąd różne warsztatowe niedociągnięcia. Jednak nie, za wydanie odpowiada oficyna Znak, która (o ile mi wiadomo) jeszcze nie zwolniła wszystkich redaktorów.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16