wtorek, 05 marca 2019
niedziela, 28 października 2018

Karin Bojs - Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 latPrehistoria i pochodzenie Europejczyków bywa drażliwym tematem. Są tacy, którzy chcieliby widzieć w odległej przeszłości samych aryjskich przodków. Inni marzą o Wielkiej Lechii. Dla wielu nie do pomyślenia jest, że rewolucja rolnicza w Europie to wynik działań imigrantów. Jeszcze inni są ciężko oburzeni na myśl, że ludzie mogliby krzyżować się z neandertalczykami czy denisowianami.

Wydaje się to absurdalne, bo mówimy o czasach niezwykle odległych, które mają minimalne przełożenie na to kim dzisiaj jesteśmy, zwłaszcza że większość z nas, zwłaszcza w Polsce, ma niezwykle międzynarodową galerię przodków. Jednak historia, także prehistoria, zawsze należała do nauk najbardziej narażonych na ingerencję polityczną. Na szczęście od kilkudziesięciu lat w analizie materiałów kopalnych pomaga genetyka, a badania genetyczne praeuropejczyków przyspieszyły w ostatnich kilkunastu latach z upowszechnieniem tańszych metod analizy kopalnego DNA.

Stan tych badań, a także płynące z nich wnioski, przedstawia w swojej książce „Moja europejska rodzina” szwedzka dziennikarka Karin Bojs. Bojs to szefowa działu naukowego „Dagens Nyheter”, jednego z największych szwedzkich dzienników. Genetyka i prehistoria to jej zainteresowania wynikające z poszukiwań własnych korzeni.

Na kartach książki autorka prowadzi nas przez historię Europy, począwszy od momentu, gdy 54 tys. lat temu na nasz kontynent dotarli pierwsi homo sapiens, których potomkowie żyją do dziś, aż po czasy Wikingów, czyli średniowiecze. Nie jest to jednak klasyczny, chronologiczny wykład. Zamiast tego Bojs zabiera nas w podróż śladami jej przodków.

Dziennikarka podała dokładnej analizie swój genom, a także genomy najbliższych krewnych od strony ojca. Genetycy, dzięki pewnym mutacjom w kodzie DNA, są w stanie dzięki temu określić z jakich prehistorycznych grup wywodzą się jej przodkowie. Wraz z autorką podróżujemy po całej Europie, szukając śladów trzech wielkich fal prehistorycznych migracji: łowców sprzed 54 tys. lat, którzy krzyżowali się z neandertalczykami, rolników z Bliskiego Wschodu, którzy dotarli do Europy ok. 8 tys. lat temu i pasterzy ze stepów Azji Środkowej, którzy ok. 4 tys. lat temu przynieśli do Europy języki indoeuropejskie, którymi mówi większość mieszkańców naszego kontynentu.

Bojs opisuje kluczowe odkrycia oraz wnioski wyciągane przez archeologów i genetyków. Wspomina również o konfliktach w środowisku naukowym, bo nie wszyscy naukowcy przyjmują koncepcje „migracjonistów”, jakoby rolnictwo i hodowla zostały sprowadzone do Europy z zewnątrz. Autorka opisuje nie tylko badania DNA ludzi prehistorycznych, ale także ich upraw czy domowego inwentarza. Z kart książki wyłania się fascynująca historia rozwoju ludzkości oraz stosunkowo szerokich kontaktów między pierwotnymi społecznościami, oddalonymi nieraz o setki kilometrów, co dla prehistorycznych ludzi stanowiło niebagatelną odległość.

Autorka śledzi migracje swoich przodków i dochodzi do wniosku, że choć często migracje stanowiły siłę napędową rozwoju społeczeństw, to jednak nie były one powszechne, bo migrowały znikome odsetki populacji. Nie zawsze były też dobrowolne. Autorce udało się z dużym prawdopodobieństwem ustalić, że w jej żyłach płynie krew branki uprowadzonej przez Wikingów gdzieś z północnej Szkocji lub Irlandii.

Nie przypominam sobie, by ktoś w Polsce pisał o prehistorii tak ciekawie, a jednocześnie z szacunkiem dla aktualnego stanu wiedzy. Warto też pochwalić wydawnictwo Insignis. Książka wydana jest w pięknej, twardej oprawie, w bardzo dobrym tłumaczeniu. Dodatkowo, co rzadkie w książkach popularnonaukowych autorstwa dziennikarzy, polskie wydawnictwo zatrudniło redaktor naukową (antropolog dr Małgorzatę Bonar z Uniwersytetu Wrocławskiego), która w kilku miejscach dopowiada szczegóły, które Bojs pominęła lub gdzie pomyliła pewne fakty.

Naturalnie książka nie jest bez wad. Największą jest sam sposób narracji, czyli podążanie za przodkami autorki. Po pierwsze powoduje to zawężenie perspektywy. Autorkę interesują głównie te fale migracji, które docierały do Szwecji, znacznie mniej to, co działo się na innych obszarach kontynentu. Po drugie od czasów Wikingów do współczesności Bojs zamyka się w Szwecji, odnosząc się do rejonów i wydarzeń z historii tego kraju, które niewiele będą mówiły polskiemu czytelnikowi. Stąd końcówka książki jest znacznie mniej ciekawa niż początek traktujący o prehistorii.

Niemniej „Moja europejska rodzina” stanowi znakomite wprowadzenie w prehistorię Europy oraz losy człowieka w czasach sprzed nadejścia państwowości. Każdy kto chce wiedzieć więcej o naszych odległych przodkach powinien zapoznać się z tą książką.

Recenzja napisana dla LubimyCzytac.pl

 

ZOBACZ TEŻ:

Jean M. Auel - Cykl Dzieci Ziemi

 
17:00, zpierwszejpolki , recenzje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 sierpnia 2018

Operacja Włócznia Neptuna (Trójząb Neptuna, ang. Neptune Spear) to jedna z najsłynniejszych akcji sił specjalnych w historii. 2 maja 2011 r. operatorzy DEVGRU, zwanej też SEAL Team Six, zdobyli posiadłość w Pakistanie, na terenie której znajdował się Osama bin Laden i zastrzelili najbardziej poszukiwanego terrorystę świata bez strat własnych. Ta akcja, podobnie jak dwa lata wcześniejsze odbicie kapitana Richarda Philipsa z rąk somalijskich piratów, sprawiły, że Team Six wyszedł z cienia.

Rząd Stanów Zjednoczonych nie utajnia już samego istnienia tej elitarnej formacji, ale wciąż niewiele wiadomo o jej działaniu, szkoleniu czy organizacji. Dlatego z dużą ciekawością przystąpiłem do lektury książki „Komandos. Moja służba w Navy SEAL i strzały, które zabiły bin Ladena” Roberta O’Neila, który już w podtytule dumnie oznajmia, że to on zastrzelił najsłynniejszego terrorystę świata.

środa, 15 sierpnia 2018

Bastard Rycerki, Błazen, Cierń i cała reszta bohaterów, a także Królestwo Sześciu Księstw na stałe weszli do kanonu fantasy. Jak podaje angielska Wikipedia, książki Robin Hobb sprzedały się w nakładzie przekraczającym milion egzemplarzy.

Kiedy autorka takiej renomy wraca do swojego najpopularniejszego cyklu, oczekiwania są ogromne. „Skrytobójca Błazna”, pierwszy tom nowej trylogii nieco zawiódł oczekiwania fanów.

Uwaga, dalsza część recenzji zawiera spojlery "Skrytobójcy Błazna" i poprzednich tomów.

niedziela, 29 lipca 2018

Powstanie kościuszkowskie nie jest epizodem z naszej historii, do którego chętnie sięgają twórcy beletrystyki. Większość pisarzy specjalizujących się w powieści historycznej woli pisać „ku pokrzepieniu serc", o czasach, gdy ojczyzna była silna i triumfach oręża. Ewentualnie o tych mniej chwalebnych kartach, ale znacznie nam bliższych czasowo.

„Ryngraf" Piotra Śliwińskiego sięga śmiało do tej mało popularnej niszy. Jak to zwykle w tym gatunku bywa, losy narodu, wielkiej polityki i postaci świetnie znanych nam z lekcji historii śledzimy z perspektywy maluczkich. W „Ryngrafie" są to szlachcic Janusz Zakrzeński i kowal Stanisław Krzysztofczyk. Mimo różnicy stanów są kolegami ze szkolnej ławy i weteranami wojny w obronie Konstytucji Trzeciego Maja.

czwartek, 28 czerwca 2018

Bycie Aniołem Stróżem to ciężka praca. Zwłaszcza odkąd ludzkość rozmnożyła się do tego stopnia, że jeden Stróż musi często obsłużyć cała rodzinę. A liczba zagrożeń, miast maleć, rośnie i anioł musi być na czasie: media społecznościowe, porno, zwodniczo przyjazna popkultura. W tej sytuacji niejednemu skrzydlatemu zdarza się w desperacji nagiąć reguły. A kto strzeże Stróżów? Wydział Interwencyjny Nadzoru Anielskiego, instytucja, której aniołowie boją się jak ognia, choć ich slogan zapewnia, „Cokolwiek zrobisz, WINA jest zawsze po twojej stronie”.

„Stróże” to spin-off najpopularniejszego cyklu Jakuba Ćwieka, czyli serii o Kłamcy, jak nazywa nordyckiego boga kłamstwa i oszustw, Lokiego. Jak można wywnioskować ze wzmianek w treści, akcja książki toczy się równolegle z wydarzeniami pierwszego i drugiego tomu głównego cyklu. Sam Kłamca również pojawi się na jej kartach, ale jako postać drugoplanowa, choć istotna. Pierwsze skrzypce gra duet funkcjonariuszy WINA (tego się nie odmienia, jak lubią przypominać), czyli Butch i Zadra.

niedziela, 03 czerwca 2018

Czy Polska jest gotowa, by jej obrońcą był wielki czarnoskóry facet o pseudonimie Zawisza Czarny?

Najnowsza powieść Jakuba Ćwieka jest chyba najbardziej zaangażowaną społecznie i politycznie pozycją w jego twórczości. Pozycją, która może wywołać duże kontrowersje, bo autor nie szczędzi uszczypliwości różnym grupom społecznym.

poniedziałek, 05 marca 2018

W trzecim tomie swojej historycznej sagi Ken Follett zabiera nas w samo serce tumultów religijnych w XVI-wiecznej Europie. A jednocześnie wplata w wątek powieści historycznej osnowę drugiego gatunku, w którym czuje się najlepiej: thrillera szpiegowsko-politycznego.

Fikcyjne miasto Kinsbridge w południowej Anglii staje się areną wydarzeń, które oddziałują na wyobraźnię kolejnego już pokolenia czytelników. „Filary Ziemi", pierwszy tom cyklu, opiewający budowę katedry w Kingsbridge, został wydany niemal 30 lat temu, bo w 1989 r. Jego kontynuacja, „Świat bez końca", której osią jest budowa wielkiego mostu przez rzekę, trafiła do rąk czytelników w 2007 r. Po kolejnych dziesięciu latach dostajemy tom trzeci, „Słup ognia".

niedziela, 25 lutego 2018

W tym roku mija dwadzieścia lat od pierwszego polskiego wydania „Ucznia Skrytobójcy”. Powieść Robin Hobb zapoczątkowała jeden z najlepszych cykli w historii fantasy. Po dekadzie przerwy amerykańska autorka wraca z kolejnym tomem przygód Bastarda Rycerskiego.

Który to już tom serii rozgrywającej się w Królestwie Sześciu Księstw? Zależy jak liczyć. „Skrytobójca Błazna” otwiera trzecią trylogię opisującą losy Bastarda. Byłby to więc tom siódmy. Jednak możemy też liczyć trylogię „Kupcy i ich żywostatki” oraz niewydane w Polsce „Kroniki Deszczowych Ostępów”, rozgrywające się w tym samym świecie i luźno powiązane z opowieścią o Skrytobójcy. W takim razie najnowsza powieść Hobb byłaby częścią numer czternaście.

poniedziałek, 12 lutego 2018

Jakub Ćwiek ponownie zabiera nas w podróż do Grimm City. Miasta, gdzie rządzi skorumpowana władza, dwie wielkie rodziny przestępcze i opowieść wyniesiona do roli religii. Tym razem jednak nieco zmienia konwencję.

W pierwszym tomie serii poznaliśmy Grimm City. Miasto w baśniowej krainie, będące przewrotną mieszanką przemysłowego molocha i Chicago u szczytu potęgi Ala Capone. Ćwiek umiejętnie grał konwencją, wprowadzając nas w swój kryminał noir, unurzany w ludzkiej podłości, przemocy i spowijającym wszystko tłustym, przemysłowym brudzie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18