Blog > Komentarze do wpisu

Karin Bojs - Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat

Karin Bojs - Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 latPrehistoria i pochodzenie Europejczyków bywa drażliwym tematem. Są tacy, którzy chcieliby widzieć w odległej przeszłości samych aryjskich przodków. Inni marzą o Wielkiej Lechii. Dla wielu nie do pomyślenia jest, że rewolucja rolnicza w Europie to wynik działań imigrantów. Jeszcze inni są ciężko oburzeni na myśl, że ludzie mogliby krzyżować się z neandertalczykami czy denisowianami.

Wydaje się to absurdalne, bo mówimy o czasach niezwykle odległych, które mają minimalne przełożenie na to kim dzisiaj jesteśmy, zwłaszcza że większość z nas, zwłaszcza w Polsce, ma niezwykle międzynarodową galerię przodków. Jednak historia, także prehistoria, zawsze należała do nauk najbardziej narażonych na ingerencję polityczną. Na szczęście od kilkudziesięciu lat w analizie materiałów kopalnych pomaga genetyka, a badania genetyczne praeuropejczyków przyspieszyły w ostatnich kilkunastu latach z upowszechnieniem tańszych metod analizy kopalnego DNA.

Stan tych badań, a także płynące z nich wnioski, przedstawia w swojej książce „Moja europejska rodzina” szwedzka dziennikarka Karin Bojs. Bojs to szefowa działu naukowego „Dagens Nyheter”, jednego z największych szwedzkich dzienników. Genetyka i prehistoria to jej zainteresowania wynikające z poszukiwań własnych korzeni.

Na kartach książki autorka prowadzi nas przez historię Europy, począwszy od momentu, gdy 54 tys. lat temu na nasz kontynent dotarli pierwsi homo sapiens, których potomkowie żyją do dziś, aż po czasy Wikingów, czyli średniowiecze. Nie jest to jednak klasyczny, chronologiczny wykład. Zamiast tego Bojs zabiera nas w podróż śladami jej przodków.

Dziennikarka podała dokładnej analizie swój genom, a także genomy najbliższych krewnych od strony ojca. Genetycy, dzięki pewnym mutacjom w kodzie DNA, są w stanie dzięki temu określić z jakich prehistorycznych grup wywodzą się jej przodkowie. Wraz z autorką podróżujemy po całej Europie, szukając śladów trzech wielkich fal prehistorycznych migracji: łowców sprzed 54 tys. lat, którzy krzyżowali się z neandertalczykami, rolników z Bliskiego Wschodu, którzy dotarli do Europy ok. 8 tys. lat temu i pasterzy ze stepów Azji Środkowej, którzy ok. 4 tys. lat temu przynieśli do Europy języki indoeuropejskie, którymi mówi większość mieszkańców naszego kontynentu.

Bojs opisuje kluczowe odkrycia oraz wnioski wyciągane przez archeologów i genetyków. Wspomina również o konfliktach w środowisku naukowym, bo nie wszyscy naukowcy przyjmują koncepcje „migracjonistów”, jakoby rolnictwo i hodowla zostały sprowadzone do Europy z zewnątrz. Autorka opisuje nie tylko badania DNA ludzi prehistorycznych, ale także ich upraw czy domowego inwentarza. Z kart książki wyłania się fascynująca historia rozwoju ludzkości oraz stosunkowo szerokich kontaktów między pierwotnymi społecznościami, oddalonymi nieraz o setki kilometrów, co dla prehistorycznych ludzi stanowiło niebagatelną odległość.

Autorka śledzi migracje swoich przodków i dochodzi do wniosku, że choć często migracje stanowiły siłę napędową rozwoju społeczeństw, to jednak nie były one powszechne, bo migrowały znikome odsetki populacji. Nie zawsze były też dobrowolne. Autorce udało się z dużym prawdopodobieństwem ustalić, że w jej żyłach płynie krew branki uprowadzonej przez Wikingów gdzieś z północnej Szkocji lub Irlandii.

Nie przypominam sobie, by ktoś w Polsce pisał o prehistorii tak ciekawie, a jednocześnie z szacunkiem dla aktualnego stanu wiedzy. Warto też pochwalić wydawnictwo Insignis. Książka wydana jest w pięknej, twardej oprawie, w bardzo dobrym tłumaczeniu. Dodatkowo, co rzadkie w książkach popularnonaukowych autorstwa dziennikarzy, polskie wydawnictwo zatrudniło redaktor naukową (antropolog dr Małgorzatę Bonar z Uniwersytetu Wrocławskiego), która w kilku miejscach dopowiada szczegóły, które Bojs pominęła lub gdzie pomyliła pewne fakty.

Naturalnie książka nie jest bez wad. Największą jest sam sposób narracji, czyli podążanie za przodkami autorki. Po pierwsze powoduje to zawężenie perspektywy. Autorkę interesują głównie te fale migracji, które docierały do Szwecji, znacznie mniej to, co działo się na innych obszarach kontynentu. Po drugie od czasów Wikingów do współczesności Bojs zamyka się w Szwecji, odnosząc się do rejonów i wydarzeń z historii tego kraju, które niewiele będą mówiły polskiemu czytelnikowi. Stąd końcówka książki jest znacznie mniej ciekawa niż początek traktujący o prehistorii.

Niemniej „Moja europejska rodzina” stanowi znakomite wprowadzenie w prehistorię Europy oraz losy człowieka w czasach sprzed nadejścia państwowości. Każdy kto chce wiedzieć więcej o naszych odległych przodkach powinien zapoznać się z tą książką.

Recenzja napisana dla LubimyCzytac.pl

 

ZOBACZ TEŻ:

Jean M. Auel - Cykl Dzieci Ziemi

 
niedziela, 28 października 2018, zpierwszejpolki

Blog został przeniesiony na adres http://zpierwszejpolki.pl Serdecznie zapraszam!

Polecane wpisy

  • Robin Hobb - Wyprawa Błazna

    Bastard Rycerki, Błazen, Cierń i cała reszta bohaterów, a także Królestwo Sześciu Księstw na stałe weszli do kanonu fantasy. Jak podaje angielska Wikipedia, ksi

  • Piotr Śliwiński - Ryngraf

    Powstanie kościuszkowskie nie jest epizodem z naszej historii, do którego chętnie sięgają twórcy beletrystyki. Większość pisarzy specjalizujących się w powieści

  • Jakub Ćwiek - Stróże

    Bycie Aniołem Stróżem to ciężka praca. Zwłaszcza odkąd ludzkość rozmnożyła się do tego stopnia, że jeden Stróż musi często obsłużyć cała rodzinę. A liczba zagro

TrackBack
TrackBack URL wpisu: