Blog > Komentarze do wpisu

Robin Hobb - Skrytobójca Błazna

W tym roku mija dwadzieścia lat od pierwszego polskiego wydania „Ucznia Skrytobójcy”. Powieść Robin Hobb zapoczątkowała jeden z najlepszych cykli w historii fantasy. Po dekadzie przerwy amerykańska autorka wraca z kolejnym tomem przygód Bastarda Rycerskiego.

Który to już tom serii rozgrywającej się w Królestwie Sześciu Księstw? Zależy jak liczyć. „Skrytobójca Błazna” otwiera trzecią trylogię opisującą losy Bastarda. Byłby to więc tom siódmy. Jednak możemy też liczyć trylogię „Kupcy i ich żywostatki” oraz niewydane w Polsce „Kroniki Deszczowych Ostępów”, rozgrywające się w tym samym świecie i luźno powiązane z opowieścią o Skrytobójcy. W takim razie najnowsza powieść Hobb byłaby częścią numer czternaście.

Robin Hobb - Skrytobójca BłaznaW tak długich seriach trudno utrzymać dobry poziom. Nawet najciekawszy bohater w końcu znudzi się czytelnikowi, jego konflikty staną się nierealistyczne, a przygody powtarzalne.

Dobry autor może próbować wybrnąć z tego dylematu na różne sposoby. Rzadko się udaje. Czy udało się Hobb? Mam mieszane uczucia.

Bastard Rycerski starzeje się z czytelnikiem. W pierwszej trylogii był pełnym gniewu i energii młodzieńcem, który lekkomyślnie i z entuzjazmem rzucał się w wir przygody. W drugiej mężczyzną w kwiecie wieku. Wciąż energicznym, ale ostrożnym i po przejściach, mającym coś do zaoferowania jako opiekun i mentor.

W najnowszej odsłonie były królewski skrytobójca i książęcy bękart żyje spokojnie w dzierżawionym majątku. Trzecia trylogia zaczyna się równie cukierkowo jak zakończyła druga. Spokojne życie na wsi u boku ukochanej kobiety pod przybraną tożsamością Toma Borsuczowłosego. Bastard dobiega pięćdziesiątki i takie życie jest spełnieniem jego marzeń. Jednak los (i autorka) nie pozwalają mu się zbyt długo nim cieszyć.

Do majątku Bastarda przybywają tajemniczy bladzi posłańcy. Jego żona najwyraźniej traci rozum, bo przez dwa lata opowiada wszystkim, że jest w ciąży, choć nie widać po niej żadnych objawów, a jej wiek już dawno nie pozwala na spłodzenie dziecka. A kiedy dziecko niespodziewanie przychodzi na świat, okazuje się drobne i najwyraźniej niedorozwinięte. Czy jednak na pewno?

„Skrytobójca Błazna" znacząco różni się klimatem od innych części cyklu. Podobnie do „Ucznia Skrytobójcy", akcja rozciąga się na kilkanaście lat, choć w pozostałych tomach zamyka się w kilku-kilkunastu miesiącach. Taka konstrukcja sprawia, że fabułę można podzielić na kilka wyraźnych części, nieco się od siebie różniących pod względem nastroju i tempa narracji.

W „Skrytobójcy Błazna” mamy najmniej akcji ze wszystkich dotychczasowych części serii. Choć całość polskiego wydania to niemal 800 stron, próżno szukać wojen, intryg na królewskim dworze, tajnych misji i dalekich podróży, które wypełniały wcześniejsze historie o życiu królewskiego skrytobójcy. Tak naprawdę bardziej przypomina to powieść obyczajową, a osią są niełatwe relacje starzejącego się Bastarda i jego córki o niezwykłych umiejętnościach.

Po raz pierwszy w cyklu będziemy mieli okazję obserwować wydarzenia z innej perspektywy. Do tej pory Hobb każdorazowo oddawała narrację Bastardowi ze wszystkimi konsekwencjami z tego wynikającymi. Obserwowaliśmy Sześć Księstw przez filtr sympatii, antypatii i poglądów Bastarda. On wciąż jest wiodącym narratorem, ale od czasu do czasu głos dostaje jego mała córka. Jej dziecinna perspektywa pokazuje wydarzenia w posiadłości, często te same, które poznawaliśmy wcześniej z perspektywy Bastarda, w zupełnie innym świetle.

To ciekawy zabieg, jednak nie wystarcza, by przesłonić nudę wionącą momentami z kart książki. Cały czas czekałem, aż wydarzy się coś, po czym akcja wreszcie ruszy z kopyta. I trzeba przyznać, że się wydarza. Na ostatnich stronach i gdy zaczyna się robić ciekawie, Hobb kończy.

„Skrytobójca Błazna” to zdecydowanie najsłabsza pozycja w cyklu. Jednak fani serii nie powinni tracić nadziei. Zakończenie uchyla furtkę do znacznie ciekawszego dalszego ciągu. Hobb zasłużyła sobie na zaufanie czytelników, więc z ostatecznym werdyktem wstrzymam się do kolejnej części. Jeśli jednak nigdy wcześniej nie spotkaliście się z tą autorką, polecam sięgnięcie najpierw po „Ucznia Skrytobójcy". Jestem pewien, że was zachwyci, tak jak mnie zachwyca od dwudziestu lat.

Recenzja napisana dla LubimyCzytac.pl

 
niedziela, 25 lutego 2018, zpierwszejpolki

Blog został przeniesiony na adres http://zpierwszejpolki.pl Serdecznie zapraszam!

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: