Blog > Komentarze do wpisu

Siri Pettersen - Evna

 

„Evna” to ostatnia część trylogii „Krucze pierścienie” autorstwa norweskiej pisarki Siri Pettersen. Zamyka ona historię o światach równoległych, połączonych tytułowymi kruczymi pierścieniami - portalami.

Jako że to recenzja trzeciego tomu, przygotujcie się na spojlery dwóch poprzednich

Ostatnia część podejmuje wątek dosłownie w miejscu, gdzie urwała się akcja „Zgnilizny”, drugiego tomu serii. Hirka przechodzi przez portal i trafia do Dreysil, świata zamieszkałego przez Dreyri, „martwo urodzonych”, lud jej ojca. Dla tego lodowego świata stanowi szansę na odzyskanie magii, tytułowej Evny, więc wywołuje sensację, ale i zawiść.

Siri Pettersen - EvnaZ kolei Rime wraca z Europy XXI wieku do swojego świata Ym. Odkrywa, że został uznany za zaginionego, pozbawiony pozycji w Radzie, a na szczytach władzy szykuje się brutalna walka.

W trylogii Pettersen z każdą kolejną stroną obraz się zaciemnia. W pierwszej części mieliśmy dość jasny podział na bohaterów pozytywnych i negatywnych, prostą linię dzielącą dobro od zła i banalną w gruncie rzeczy, choć sprawnie opowiedzianą, historię o przyjaźni, dojrzewaniu i lojalności.

Jednak już w pierwszym tomie w ten prosty obraz wchodziły pewne zgrzyty, które przybrały na siłę w drugiej części. W „Evnie” właściwie trudno powiedzieć kto tu jest pozytywnym bohaterem. Protagoniści staną przed trudnymi wyborami, często wątpliwymi moralnie. Będą musieli wybrać mniejsze zło, tylko czy w przypadku zła można w ogóle mówić o mniejszym i większym?

Trzyczęściowy cykl to nie tylko trzy tomy, ale i trzy światy. Po żyjącym Ym i umierającej Europie mamy martwy, lodowy świat Dreysil. Zamieszkujące je długowieczne istoty o nadludzkich możliwościach żyją przeszłością i nadzieją na odmianę losu, jaki przypadł im w udziale po wojnie. Autorka starannie podkreśla kontrasty między trzema społecznościami: pozornie idyllicznymi ætlingami w Ym, zabieganymi ludźmi o dziwnych więzach społecznych w naszym świecie i Dreyri, gdzie rządzi siła, a ujawnianie jakiejkolwiek słabości jest bardzo źle widziane. Autorka posuwa to do granic absurdu: Dreyri nie siadają, bo to znaczy, że nie mogą stać. Nie jeżdżą konno, bo to znaczy, że nie mają siły iść. Nie używają broni, bo to znaczy, że nie potrafią się sami obronić. I tak dalej.

Ta społeczność maskująca wszelkie słabości, a jednocześnie pełna napięć, wzajemnych żali i rywalizacji to jeden z najciekawszych elementów „Evny”. Aż szkoda, że autorka pozwala nam obejrzeć Dreyri w „naturalnym środowisku” dopiero na zamknięcie cyklu.

Nie sądźcie, że „Evna” to jakiś traktat społeczno-filozoficzny. Nie zabraknie tu akcji, jeszcze bardziej dynamicznej i ciaśniej upakowanej niż w pierwszych dwóch tomach. Bitwy, pojedynki, niepewne sojusze i zdrady. Kochankowie będą próbowali się zabić, przyjaciele będą powątpiewać w swoją lojalność a wrogowie zawrą niepewne sojusze. A w tle magia, która może zmienić wszystkie znane światy.

Na plus warto też zapisać, że autorka oparła się pokusie zakończenia z cyklu „żyli długo i szczęśliwie”. Oczywiście nie zamierzam go zdradzać, ale nie wszystkie wątki zakończą się pomyślnie dla bohaterów.

„Krucze pierścienie” to udana trylogia fantasy z kilkoma oryginalnymi pomysłami. Może nie jest to przełom w historii gatunku, ale bardzo solidna pozycja, która powinna zainteresować fanów.

Recenzja napisana dla LubimyCzytac.pl

 

ZOBACZ TEŻ:

Siri Pettersen - Zgnilizna

Siri Pettersen - Dziecko Odyna

 
czwartek, 23 lutego 2017, zpierwszejpolki

Blog został przeniesiony na adres http://zpierwszejpolki.pl Serdecznie zapraszam!

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: