Blog > Komentarze do wpisu

Robert Fabbri - Wespazjan. Władcy Rzymu

 

Wespazjan kojarzy nam się głównie z cesarzem rzymskim, który rozpoczął budowę Koloseum i słynną sentencją Pecunia non olet (pieniądze nie śmierdzą), którą uzasadniał nowy podatek od publicznych toalet. Jednak cesarzem został mając już 60 lat, co jak na starożytność stanowiło wiek podeszły. Jakie były jego wcześniejsze losy?

O tych czasach opowiada powieściowy cykl Roberta Fabbriego, najczęściej nazywany po prostu „Cyklem o Wespazjanie”. Do naszych księgarń trafił jego piąty tom „Wespazjan. Władcy Rzymu”.

Uwaga, będą spojlery poprzednich tomów.

Robert Fabbri - Wespazjan. Władcy RzymuWespazjana spotykamy w Brytanii, gdzie wciąż dowodzi II legionem Augusta, tak jak w chwili, gdy zostawialiśmy go po zakończeniu tomu czwartego. Na tej tajemniczej wyspie będzie musiał stawić czoła strasznemu wrogowi - druidom. Celtyccy kapłani uparli się, by Wespazjana i jego brata Sabinusa złożyć w ofierze swoim bogom. A ma im w tym pomóc zdrajca w rzymskich szeregach. Tymczasem w Rzymie narasta napięcie wywołane konfliktem między Messaliną, żoną cesarza Klaudiusza i wyzwoleńcami, którzy zarządzają jego biurokracją. Wespazjan będzie musiał wziąć w nim udział, bowiem w cesarskim pałacu mieszka jego żona i dzieci.

O ile wcześniejsze tomy serii miały typową konstrukcję powieści, o tyle tu mamy do czynienia właściwie ze zbiorem trzech chronologicznie ułożonych nowel. Każda z nich ma własne zawiązanie akcji, rozwinięcie, punkt kulminacyjny i zakończenie. Najpierw dwa epizody walk z druidami w dzisiejszej Kornwalii, a potem powrót do Rzymu i udział w tamtejszych intrygach.

Część brytyjska i część rzymska wyraźnie różnią się klimatem. W początkowych częściach książki Wespazjan jest legatem, dowódcą legionu. W związku z tym mamy do czynienia z dużym stężeniem akcji. Rzymianie walczą z niepokornymi plemionami Brytów, a nasz bohater nie stroni od osobistego udziału w akcji, choć dobiega już czterdziestki. Z kolei w Rzymie na pierwszy plan wysuwa się polityka i intrygi. Jednak i tu widać zmianę. Wespazjan jest dużo bardziej doświadczony, a sukcesy na froncie dały mu pewne wpływy. Nie można powiedzieć, by stawał się rozgrywającym w pałacowych intrygach, ale po raz pierwszy staje do gry i zmusza innych, by się z nim liczyli.

W efekcie otrzymujemy książkę, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Swoje ulubione sceny będą mieli miłośnicy wielkich bitew, gdy machina legionowa rozjeżdża niezdyscyplinowanych barbarzyńców. Fani bardziej bezpośredniej akcji znajdą rajdy za linię frontu. A wielbiciele intryg będą czuli się jak w domu na rozpolitykowanym dworze Klaudiusza.

Należy jednak pamiętać, że powieści Fabbriego dość swobodnie interpretują źródła, by pasowały mu do fabuły. W efekcie druidzi przypominają jakichś czarnoksiężników rodem z powieści fantasy, a działania Wespazjana w Brytanii, o których niewiele wiemy, autor opisuje nader barwnie, choć korzystając jedynie z własnej wyobraźni. Przy okazji wplata różne apokryficzne legendy. W pewnym momencie Wespazjan spotyka w Brytanii Józefa z Arymatei, który wywiózł tam Świętego Grala oraz Marię Magdalenę i dzieci Jezusa.

Jeśli chodzi o część rzymską to autor korzysta, jak sam pisze, z dzieł Swetoniusza, Tacyta i Kasjusza Diona. Tyle że każdy z tej trójki miał powody, by oczerniać Klaudiusza i pozostałych władców z dynastii julijsko-klaudyjskiej (czyli od Juliusza Cezara do Nerona). Dziś historycy ze sporym sceptycyzmem przyjmują opowieści o wyczynach seksualnych cesarzowej Messaliny, kompletnej nieudolności Klaudiusza czy rządach wyzwoleńców na jego dworze. Stanowi to jednak tak dobry materiał na powieść, że Fabbri bez skrupułów raczy nas tą najbardziej sensacyjną wersją historii wczesnego cesarstwa, ociekającą krwią i wyuzdanym seksem. I trzeba przyznać, że daje to podstawę do rzeczywiście porywającej opowieści.

Wespazjan co prawda się starzeje, ale opowieść o nim nie traci tempa. A do objęcia przez niego władzy zostało jeszcze ponad 20 lat. To temat na co najmniej kilka książek. Jeśli Fabbri dalej będzie trzymał taki poziom, nie zamierzam narzekać.

Recenzja napisana dla LubimyCzytac.pl

 

ZOBACZ TEŻ:

Robert Fabbri - Wespazjan. Fałszywy bóg Rzymu

Robert Fabbri - Wespazjan. Kat Rzymu

Robert Fabbri - Wespazjan. Trybun Rzymu

 
poniedziałek, 13 lutego 2017, zpierwszejpolki

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: