Blog > Komentarze do wpisu

Dominik Sokołowski - Słowo Stworzenia

 

„Słowo Stworzenia” to trzeci tom trylogii „Kroniki Arkadyjskie” autorstwa Dominka Sokołowskiego, cyklu fantasy osadzonego w quasi-średniowiecznym uniwersum, w którym hegemonem jest Cesarstwo Arkadyjskie, wzorowane na znanym z naszej historii Cesarstwie Bizantyjskim. Świat, w którym toczy się akcja przypomina Europę, ale zdominowaną przez kulturę grecką, a nie łacińską.

Dominik Sokołowski - Słowo Stworzenia

Uwaga! Dalsza część recenzji zawiera spoilery pierwszych dwóch tomów.

W stolicy Cesarstwa władzę przejął zaginiony cesarzewicz Issakios, jednak nie oznacza to końca walki o tron. Władza nowego monarchy jest chwiejna, oparta na niepewnych sojusznikach i doradcach mających swoje ciemne sprawki, a on sam nie ma doświadczenia w rządzeniu. Największym zagrożeniem wydaje mu się Konstantinos Skalaros, brat obalonego cesarza, który zgłasza pretensje do korony, jednak jest coś gorszego. Ze wschodu nadciągają barbarzyńskie hordy Apollyona, anioła, który ogłosił się dziedzicem Sotera (to arkadyjski odpowiednik Boga), ale w rzeczywistości jest synem demona i mniszki, realizacją tamtejszej wersji legendy o antychryście. Cel Apollyona jest prosty - w ogniu i krwi wykuć nowy porządek świata, a jego moce magiczne zdają się niepowstrzymane. Tymczasem Michelle, agentka inkwizycji, usiłuje sobie ułożyć życie u boku ukochanego. Tylko czy inkwizycja pozwoli jej o sobie zapomnieć?

O ile w dwóch pierwszych tomach zdecydowanie przeważała akcja, w trzecim tomie ciężar narracji skupia się na polityce i intrygach. Nie oznacza to, że opowieść staje się mniej wartka czy nudna. Wręcz przeciwnie. Akcji w stylu „magii i miecza” jest wystarczająco dużo, by zadowolić miłośników tego typu literatury, ale zakulisowe starcia w Chrysopolis, stolicy Cesarstwa, są nie mniej interesujące.

Rolę języczka u wagi odgrywa tu Kościół Soteriański. Z jednej strony stary patriarcha popierający nowego cesarza w imię pokoju, z drugiej niechętna mu inkwizycja, zmagająca się z zagrożeniem ze strony Apollyona. Pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, że sojusznicy Issakiosa, którzy pomogli mu przejąć tron, obecnie chcą wystawić mu słony rachunek za usługę. A w tle ludność metropolii, zmęczona ciągłymi walkami, niepokojami i rabunkami.

Trzeba przyznać, że autor znakomicie w tym wszystkim nawiguje. Mnogość wątków może przytłaczać, ale Sokołowski sprawnie prowadzi czytelnika przez swoją historię. Cała złożona scena polityczna Chrysopolis układa się w logiczną całość, podobnie jak motywacje i działania poszczególnych frakcji i bohaterów. Często w podobnych historiach autor ulega pokusie, by nieco nielogicznie nagiąć czyjeś postępowanie do własnych narracyjnych celów, jednak w „Słowie Stworzenia” ani przez moment nie miałem wrażenia, że bohaterowie postępują wbrew własnemu charakterowi czy przekonaniu. A to wszystko wiedzie nas ku monumentalnemu finałowi, gdzie wszystkie snute przez trzy tomy wątki zbiegają się w nieoczekiwanym zakończeniu.

Najsilniejszym punktem całego cyklu jest kreacja bohaterów i w "Słowie Stworzenia" widać to najlepiej. Obserwujemy rozwijające się wydarzenia z punktu widzenia Cesarza czy Wielkiego Inkwizytora, ale także z punktu widzenia prostych gwardzistów, rzezimieszków czy szpiegów. Każdy z nich ma swój niepowtarzalny charakter i motywację. Nawet drugo i trzecioplanowi bohaterowie zapadają w pamięć.

"Słowo Stworzenia" to ostatni tom trylogii, choć zakończenie daje nadzieję na kontynuację cyklu. Warto jednak pokusić się o podsumowanie trylogii.

Za mało mamy w rodzimej literaturze podobnych przedsięwzięć. Monumentalny, dopracowany świat, bohaterowie z krwi i kości, wielowątkowa, ale jednocześnie trzymająca się kupy akcja. Krew, pot, łzy i intrygi. A przy tym sporo zaskakujących zwrotów akcji. Nie przywiązujcie się do bohaterów. Może Sokołowski nie czerpie tak sadystycznej przyjemności z ich zabijania jak George Martin, ale i tak nie wszyscy dotrwają do zakończenia.

"Kroniki Arkadyskie" to cykl dla wszystkich, którzy lubią quasi-średniowieczne fantasy w stylu "Gry o Tron", ale wyróżnia go wschodni posmak i sporo ciekawych, rodzimych akcentów, które jednak czytelnicy powinni odkryć sami.

Recenzja napisana dla LubimyCzytac.pl

 

ZOBACZ RECENZJE POPRZEDNICH TOMÓW:

Dominik Sokołowski - Adamantowy Miecz

Dominik Sokołowski - Kwiat paproci

 
niedziela, 17 maja 2015, zpierwszejpolki

Blog został przeniesiony na adres http://zpierwszejpolki.pl Serdecznie zapraszam!

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: