Blog > Komentarze do wpisu

Sapkowski po rosyjsku, czyli "Opowieści ze świata Wiedźmina"

Wiedźmin to jedna z nielicznych polskich marek rozpoznawalnych za granicą, zwłaszcza odkąd powstała świetnie przyjęta gra komputerowa oparta na prozie Andrzeja Sapkowskiego. Jako jeden z nielicznych bohaterów polskiej fantastyki doczekał się też własnego filmu, choć jego jakość pomińmy milczeniem. Teraz z kolei na naszym rynku pojawiło się wydawnictwo z gatunku "Tribute to...", których doczekać się mogą tylko ci najbardziej rozpoznawalni.


Pomysł hołdu dla Andrzeja Sapkowskiego jest polski, ale wykonanie wschodnie. W "Opowieściach ze świata Wiedźmina" swoje "wariacje na temat" zaprezentowało ośmioro pisarzy, czworo Rosjan i czworo Ukraińców. To właśnie za naszą wschodnią granicą Andrzej Sapkowski i Geralt święcą największe triumfy, nie licząc ojczyzny.

Autorzy mieli za zadanie stworzyć opowiadania zainspirowane cyklem wiedźmińskim. Jak na stosunkowo niewielką próbę, mamy do czynienia z bardzo szeroką interpretacją terminu "inspiracja". Niektórzy autorzy poszli w kierunku klasycznego fanfiku, czyli tworzonych przez fanów opowieści osadzonych w stworzonym przez autora świecie. Mamy więc przejmującą historię śmierci poetki Essi Trinket, stworzoną na podstawie jednego zdania w jednym z opowiadań Sapkowskiego. Mamy przygodę Geralta i Jaskra zbudowaną na bazie popularnej niemieckiej legendy. Czy wreszcie historię spotkania Jaskra z człowiekiem, który z potworami radzi sobie nieco inaczej niż Geralt i jego bracia.

Jednak większość twórców potraktowało słowo "inspiracja" znacznie swobodniej. Mamy więc nietypową interpretację znanej baśni, w której pewien wiedźmin przejmuje rolę czarnego charakteru, przynajmniej pozornie. W innej historii świat Wiedźmina to wirtualna rzeczywistość stanowiąca tło do futurystycznej gry RPG. Możemy również przeczytać kolejną odsłonę cyberpunkowego cyklu "Wiedźmin z Wielkiego Kijowa", w którym Geralt eliminuje nie potwory, a zbuntowane maszyny oraz niezbyt udaną i na szczęście krótką parodię.

Mnie najbardziej zaciekawił tekst, w którym Aleksander Zołotko wykorzystuje autobiograficzny motyw własnej służby w sowieckim garnizonie w Legnicy w latach 1981-1983. Historia tajemniczego przejścia do innego świata, którego w lasach pod Legnicą strzeże Armia Czerwona staje się dla autora okazją do rozważań na temat niełatwych stosunków polsko-rosyjsko-ukraińskich. Punkt widzenia Ukraińca, który służył w Armii Czerwonej może nam się momentami wydawać dość szokujący, ale warto się z nim zapoznać.

Cały zbiór, jak to z reguły z podobnymi publikacjami bywa, jest dość nierówny. Kilku dobrym opowiadaniom towarzyszy kilka przeciętnych, choć naprawdę słabe jest tylko jedno: wspomniana wcześniej kilkunastostronicowa parodia. Z drugiej strony żadna z historii mnie nie zachwyciła, ani nie wciągnęła. Nawet opisane wyżej opowiadanie Zołotki zaciekawiło mnie bardziej tłem (i to tym społeczno-politycznym, nie wiedźmińskim) niż samą fabułą.

Właściwie trudno powiedzieć komu można polecić tę książkę. Może komuś jadącemu w podróż i potrzebującemu niezobowiązującej lektury? Dla fanów Andrzeja Sapkowskiego zbiór będzie za mało "wiedźmiński". Innym czytelnikom również nie będzie łatwo znaleźć coś dla siebie. Jeśli nie czujecie przemożnej chęci sprawdzenia jak też nasi wschodni sąsiedzi interpretują Sapkowskiego, to z czystym sumieniem możecie darować sobie ten zbiór.

Recenzja pochodzi z portalu LubimyCzytac.pl

wtorek, 09 lipca 2013, zpierwszejpolki

Blog został przeniesiony na adres http://zpierwszejpolki.pl Serdecznie zapraszam!

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: