Blog > Komentarze do wpisu

Anne Bishop - Belladonna

Belladonna to drugi tom nowego cyklu Anne Bishop. Autorka, znana z doskonale przyjętej serii „Czarne Kamienie”, po raz kolejny próbuje zafascynować czytelnika nowym, całkowicie oryginalnym światem.

W „Sebastianie”, pierwszym tomie serii, autorka pokazała nam niezwykłą kreację - Efemerę, krainę rozbitą na tysiące małych krajobrazów. Jako że Efemera reaguje na porywy ludzkiego serca i dopasowuje się do nich, jest to świat bardzo zmienny. By uniknąć chaosu, ludzkości służą krajobrazczynie, które mają pilnować krajobrazów oraz mostowi, którzy tworzą między nimi przejścia.

Powieść skupia się na Gloriannie, zwanej także Belladonną, najpotężniejszej krajobrazczyni, która jednak ze względu na swą moc stała się wyrzutkiem. W pierwszym tomie była postacią poboczną, choć to jej działaniom Efemera zawdzięcza czasowe przepędzenie Zjadacza Światów, potwora potęgującego wszelkie negatywne emocje, którymi się żywi. Także dzięki niej Sebastian wziął ślub ze swoją ukochaną Lynneą. Teraz jednak Glorianna będzie musiała przejąć przywództwo w walce ze Zjadaczem. Jej nieoczekiwanym sojusznikiem okaże się wędrowiec Michael, który pochodzi z drugiego końca Efemery.

Trzeba przyznać, że Efemera to oryginalna kreacja. Tym bardziej, że w drugim tomie autorka pokazuje nam inne zakątki tego świata, w których krajobrazy są bardzo duże lub połączone w niezauważalny sposób, tak że do podróży między nimi nie potrzeba mostowych. Jednak i one podlegają zmianom w zależności od potrzeb ludzkiego serca, tych dobrych, czy złych.

Bishop wprowadza też nowych bohaterów. Najważniejszym jest oczywiście uważany za czarodzieja Michael, którego więź z Efemerą jest równie silna, choć nieco odmienna niż Belladonny. Do tego poznajemy jego niepokorną siostrę Caitlin i tajemniczą ciotkę Brighid. Wrócą również bohaterowie z pierwszego tomu: Glorianna, jej brat Lee, matka Nadia, mądry Yoshani oraz mieszkańcy Gniazda Rozpusty: Sebastian, Lynnea i Kpiarz.

Niestety, tak jak Anne Bishop ma talent do kreowania ciekawych i niezwykłych światów, tak ma wyraźny problem w zapełnianiu ich oryginalnymi bohaterami i historiami. W pierwszym tomie można było na to przymknąć oko, bo Efemera była kreacją tak oryginalną, że przesłaniała niedostatki w innych kwestiach. Jednak w drugim tomie jej siła oddziaływania jest już znacznie mniejsza. Tymczasem bohaterowie i główne wątki fabularne, a nawet relacje między bohaterami i próby przed jakimi stają, są tak podobne do wydarzeń z „Trylogii Czarnych Kamieni”, że ocierają się wręcz o autoplagiat. Jeśli ktoś czytał poprzedni cykl Bishop, jest w stanie przewidywać wydarzenia z dużym wyprzedzeniem.

Autorka nie straciła sprawności warsztatowej. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, a humorystyczne przerywniki nieodmiennie wywołują uśmiech na twarzy. Jednak te zalety nie są w stanie zrównoważyć wad wynikających z ewidentnego braku pomysłu na oryginalną fabułę. Według informacji wydawcy w przygotowaniu jest tom trzeci. Na „Belladonnę” czekałem z niecierpliwością. Na „Most Snów” oczekuję z mieszanymi uczuciami.

Recenzja pochodzi z portalu LubimyCzytac.pl

Zobacz też:

Anne Bishop - Sebastian

Krwawe kamienie, czyli "Serce Kaeleer" Anne Bishop

Anne Bishop – Pani Shaladoru (Czarne Kamienie)

Anne Bishop - Świt Zmierzchu (Czarne Kamienie, tom 9.)

wtorek, 05 marca 2013, zpierwszejpolki

Blog został przeniesiony na adres http://zpierwszejpolki.pl Serdecznie zapraszam!

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: