Blog > Komentarze do wpisu

Kim Yong -Długa droga do domu

Na polskim rynku wydawniczym mamy bogactwo różnorakiej literatury obozowej. To efekt tego, że mieliśmy wątpliwą przyjemność bliskiego spotkania z dwoma totalitaryzmami – brunatnym i czerwonym. Jednak nawet na tym tle wspomnienia Kim Yonga są czymś wyjątkowym.

Korea Północna to kraj tak uciśniony i zamknięty przed obcymi, że Związek Radziecki i Trzecia Rzesza były przy niej oazami spokoju i liberalizmu. Jedynym podobnym eksperymentem w historii była Kambodża Czerwonych Khmerów. Jednak krwawy eksperyment w Kambodży trwał tylko cztery lata, a dynastia Kimów rujnuje Koreę Północną już siódmą dekadę. Z tego gigantycznego kołchozu dochodzi do nas stosunkowo mało informacji. Tym cenniejsze jest świadectwo Kim Yonga.

Opowieść Kim Yonga, spisana przez Kim Suk-Young, to dość sucha i pozbawiona ozdobników relacja z życia tego północnokoreańskiego obywatela. 230 stron wydaje się być zaledwie kroplą w morzu historii Korei Północnej, ale dzięki rzeczowemu stylowi autorzy przekazują nam naprawdę dużo treści.

Kim Yong wychował się w północnokoreańskim sierocińcu, faszerowany fanatycznym uwielbieniem dla Wielkiego Wodza Kim Ir Sena. Później zaadoptowała go małżeństwo młodych dygnitarzy partyjnych. Mając tak wspaniałe pochodzenie klasowe wstąpił do szkoły wojskowej i zaczął pracę w służbach specjalnych w stopniu podporucznika. Jego zadaniem było organizowanie nielegalnego handlu zagranicznego północnokoreańskimi towarami, tak by spragniony zachodnich luksusów reżim miał dewizy na swoje zachcianki mimo embarga.

Jednak gdy miał otrzymać awans przydarzyła się tragedia. Przy dokładnym prześwietleniu okazało się, że jego biologiczny ojciec współpracował z Amerykanami podczas wojny koreańskiej. Choć Kim Yong nie znał swojej biologicznej rodziny, była to tak poważna „zbrodnia”, że został zesłany do najcięższego obozu pracy przymusowej, Obozu 14, o którym świat dowiedział się dzięki zdjęciom z satelit szpiegowskich. Po przejściu przez Obóz 14 i Obóz 18 zdołał uciec i wydostać się z kraju. Obecnie mieszka w Stanach, ale wciąż nie ma prawa stałego pobytu. Nie wie nic o losie żony i dzieci, które zostały w Korei Północnej.

Cała historia obfituje w dramatyczne opisy. Najpierw tragedia wiernego dziecka rewolucji, przeciw któremu zwraca się uwielbiany reżim. Potem groza obozu, świetnie znana z dzieł np. Herlinga-Grudzińskiego, Sołżenicyna czy Apfelbaum. A wreszcie dramatyczna ucieczka przez Chiny i Mongolię, obfitująca w trudne sytuacje i ekstremalne wyzwania. Wszystko to opisane rzeczowym tonem, przypominającym zeznanie w śledztwie, który jednak w jakiś sposób uwypukla tragedię będącą udziałem Kim Yonga i całego północnokoreańskiego narodu.

Książka jest wartościową informacją o sytuacji w obozach Korei Północnej, o której nie wiemy prawie niczego pewnego. Na pewno zafascynują się nią osoby pasjonujące się stosunkami międzynarodowymi i Dalekim Wschodem. Warto ją przeczytać, by uzmysłowić sobie jakie mamy szczęście, zasiadając w ciepłym fotelu po dobrym obiedzie. Dla większości Koreańczyków z północy to nieosiągalne marzenie.

Recenzja pochodzi z portalu LubimyCzytac.pl

 

ZOBACZ TEŻ:

Historia bolszewickiej Rosji według Richarda Pipesa

Narodziny III Rzeszy widziane przez amerykańskiego ambasadora

piątek, 11 stycznia 2013, zpierwszejpolki

Blog został przeniesiony na adres http://zpierwszejpolki.pl Serdecznie zapraszam!

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: