Blog > Komentarze do wpisu

Suzanne Collins - Trylogia Igrzyska Śmierci

Od czasów „Harry’ego Pottera” i „Zmierzchu” literatura młodzieżowa przeżywa renesans. I bardzo dobrze. Pisałem już kiedyś, że najważniejsze, by młodzi ludzie przyzwyczaili się do czytania i wciągnęli w świat literek, a nie tylko obrazków. Apetyt na książki lepsze przyjdzie z czasem. Nie da się bowiem ukryć, że tak jak „Harry Potter” jest literaturą całkiem niezłej próby, tak „Zmierzch” i jego kolejne klony z gatunku „paranormal romance” to dość słabe czytadła, ale trafiające w gusta nastolatków, a zwłaszcza nastolatek. W książkach młodzieżowych dominują przesłodzone i sztucznie zagmatwane wątki romansowe, a postacie są płaskie i przerysowane. Mając to wszystko w pamięci sięgnąłem po trylogię Suzanne Collins z duszą na ramieniu, zwłaszcza że promowanie książki jako „lepszej od Zmierzchu” i polecanki Stephanie Meyer na okładce powiększyły moje wątpliwości.


Niemniej jednak zdecydowałem się, bo mam słabość do klimatów postapokaliptycznych i antyutopii, rodem z Dicka, Orwella czy Huxleya. Ciekaw byłem czy ten młodzieżowy bestseller choć trochę umywa się do dzieł tych legendarnych autorów.

Z pewnym zażenowaniem przyznaję też, że nie słyszałem wcześniej o tych książkach (choć pierwsze polskie wydanie miało miejsce w 2009 r., czyli już jakiś czas temu), a dowiedziałem się o nich dzięki filmowi na podstawie pierwszego tomu, który wszedł na nasze ekrany.

 

„Igrzyska Śmierci” opowiadają historię szesnastoletniej Katniss Everdeen. Żyje ona w świecie spustoszonym jakąś straszliwą wojną (choć mało o niej wiemy). W Ameryce Północnej życie toczy się głównie w Kapitolu, który pławi się w luksusie. Jego potrzeby zaspokaja dwanaście dystryktów, których mieszkańcy żyją w stanie półniewolnictwa i biedy, skazani na głód i ciężką pracę. Pół wieku wcześniej dystrykty zbuntowały się przeciwko stolicy. Od tej pory każdego roku odbywają się „Głodowe Igrzyska”. Z każdego dystryktu wylosowywany jest jeden chłopiec w wieku 12-18 lat i jedna dziewczyna w tym samym wieku. 24 dzieci wchodzi na specjalnie przygotowaną arenę i rywalizuje w transmitowanym przez telewizję reality show. Tylko jedna osoba może wyjść z niego żywa. Pewnego dnia do udziału w Igrzyskach zostaje wylosowana młodsza siostrzyczka Katniss. Szesnastolatka, by ocalić siostrę, zgłasza się na ochotnika i wejdzie na arenę zamiast siostry.

 

Już sama budowa świata sprawia, że książka jest zdecydowanie lepsza od standardowych powieści dla młodzieży. Katniss to nie melodramatyczna Bella, która tęskni za mrocznym ukochanym. To pragmatyczna dziewczyna, na której po śmierci ojca spoczywa ciężar utrzymania matki i siostry, a by to zrobić musi regularnie łamać prawo i narażać się na niebezpieczeństwa.

Świat „Igrzysk Śmierci” to nie bezpieczna Ameryka. To totalitarne imperium, w którym niewolnicy z dystryktów to co najwyżej ciekawe zwierzątka. Mieszkańcy stolicy emocjonują się Igrzyskami, tak jak my Olimpiadą, ale śmierć uczestników nie wywołuje w nich żadnych wyrzutów sumienia. Nie żeby byli tacy okrutni. To po prostu dekadencki świat, który nie uważa swoich niewolników za coś lepszego od dzikich zwierząt.

Oczywiście obowiązkowo w książce dla młodzieży musi być wątek romansowy. A wręcz trójkąt miłosny. Tak jest też tutaj. Ona jedna, ich dwóch. Ale i ten wątek jest nader przewrotny. Dla Katniss miłość nie jest celem i sensem życia. Jej priorytetem nie jest wolność narodu, przeciwstawienie się oprawcom czy inne romantyczne idee. Ona chce przeżyć i ocalić rodzinę. I w tym celu nie zawaha się kłamać, oszukiwać i manipulować, nawet tymi mężczyznami, którzy chcą zdobyć jej serce. Nie żeby była zła i nieczuła. Oczywiście, że ma wyrzuty sumienia. Ale okrutny świat wymusza na niej okrutne czyny.

Uwaga, dalsza część zawiera spojlery!

W kolejnych tomach Katniss dość przypadkowo staje się symbolem i twarzą rebelii przeciwko Kapitolowi. Podejmuje działania, którymi sprowadza śmierć i cierpienia na setki ludzi, także tych, na których jej zależy. A jednocześnie przekonuje się, że rebelia wcale nie jest kryształowo czysta.

Co ważne, nie mamy tam bzdur pod tytułem „nastolatka podrywa naród do buntu i prowadzi do zrzucenia jarzma”. Nie, Katniss jest tylko maskotką, choć pragnie walczyć. Jednak dowódcy rebelii mają swoje własne polityczne plany i Katniss jest tylko pionkiem, który chcą wykorzystać.

Wydawałoby się, że nie może być nic bardziej brutalnego i cynicznego niż reality show, w którym 24 nastolatków stara się nawzajem zamordować. A jednak każdy kolejny tom to pokaz coraz większego cynizmu, coraz okrutniejszego świata i coraz trudniejszych decyzji, które trzeba podjąć by ocalić siebie i bliskich.

I wydawałoby się, że po tym wszystkim bohaterowie zasłużą choćby na szczęśliwe zakończenie, wymęczone po latach trudów szczęście w ramionach ukochanego, we wspaniałym demokratycznym państwie prawa, które niby Wolność z obrazu Delacroix wiedzie ludzkość na barykady odbudowy. A tymczasem zakończenie jest niespodziewane i przewrotne, jak cała trylogia.

 

„Igrzyska Śmierci” niewątpliwe bywają momentami naiwne. Bywają momentami nadmiernie sentymentalne i melodramatyczne. Ale jakby się zastanowić, to większość literatury opiera się na pokazywaniu sytuacji, które z punktu widzenia zwykłego czytelnika są dramatyczne i przeładowane emocjonalnie. Jak na książkę młodzieżową, trylogia Suzanne Collins jest literaturą naprawdę dobrą, obfitującą w niespodziewane zwroty akcji, nie przynudzającą i nie obrzydzająca cukierkowo słodkimi romansami. Czego więcej chcieć?



ZOBACZ TEŻ:

Stephenie Meyer, czyli wampiry o Zmierzchu

wtorek, 04 września 2012, zpierwszejpolki

Blog został przeniesiony na adres http://zpierwszejpolki.pl Serdecznie zapraszam!

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: