Blog > Komentarze do wpisu

Chufo Llorens - Morze ognia. Władca Barcelony II

XI wiek był w Polsce czasem wielkich zmian. Wśród rozlicznych wstrząsów państwo Polan przechodziło drogę od zasiedlającej lasy grupki słowiańskich plemion do feudalnego państwa europejskiego, drogę, która zakończyła się dopiero w XIV wieku. Tymczasem XI-wieczna Barcelona była tętniącym życiem ośrodkiem kulturalnym i politycznym, jednym z najważniejszych punktów śródziemnomorskich szlaków handlowych, obejmujących chrześcijańskie i muzułmańskie państwa Półwyspu Iberyjskiego, Italię, Bałkany, a nawet muzułmańskie państwa Bliskiego Wschodu.

Do tej właśnie tętniącej życiem Barcelony zabiera nas po raz drugi Chufo Llorens, hiszpański pisarz specjalizujący się w powieściach historycznych. „Morze Ognia”, jak wskazuje podtytuł, jest bezpośrednią kontynuacją bestselerowego „Władcy Barcelony”. Bohater poprzedniego tomu, Marti Brabany, ubogi chłopak ze wsi, dorobił się majątku, zyskał przyjaźń hrabiny Almodis i został szanowanym obywatelem Barcelony. Ostatnie strony „Władcy Barcelony” pokazują go nam jako szczęśliwego armatora, męża i ojca.

„Morze Ognia” zaczyna się cztery lata po zakończeniu poprzedniej części. Na dom Martiego spada tragedia. Jego ukochana żona umiera przy porodzie, a syn nie przeżywa matki. Marti zostaje sam z małą córeczką Martą. Mijają lata. Gdy Marta ma dwanaście lat, jeden ze statków floty Martiego zostaje porwany przez piratów. Armator wyrusza w długą i niebezpieczną podróż, by go odzyskać, a Martę zostawia w pałacu hrabiowskim pod opieką hrabiny Almodis. Jednak pałac nie jest tak bezpiecznym miejscem jak mu się wydaje. Pod powierzchnią trwa zażarta walka o schedę po hrabim Ramonie Berenguerze pomiędzy jego trzema synami, którą podsyca jeszcze Almodis. Niewinna Marta znajdzie się w samym centrum tych wydarzeń. Na domiar złego do Barcelony przybywa tajemniczy człowiek, który planuje wywrzeć zemstę na Martim.

"Morze Ognia", podobnie jak "Władca Barcelony", to opasła księga, licząca niemal 800 stron. Nic dziwnego, obejmuje bowiem czas kilkunastu lat i mnóstwo wątków, dotyczących nie tylko głównych bohaterów, ale i wielu postaci pobocznych. Stąd też porównania do Filarów Ziemi Kena Folleta, które są jak najbardziej uprawnione, choć moim zdaniem powieściom Llorensa nieco do Folleta brakuje.

Nie ulega jednak wątpliwości, że w "Morzu Ognia" każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy dworskie intrygi, działania skrytobójców, politykę międzynarodową, średniowieczny biznes, przyjaźń, nienawiść, kilka wątków miłosnych, zarówno szczęśliwych jak kończących się tragicznie, a także bitwy morskie, pojedynki na lądzie, porwania, bójki i tortury.
A w tle znajduje się Półwysep Iberyjski, podzielony na to rywalizujące, to współpracujące państewka chrześcijańskie i muzułmańskie oraz codzienne życie ogromnego tygla religii i narodowości, jakim jest XI-wieczna Barcelona. Z polskiej perspektywy ten czas to prawdziwe "wieki ciemne", ale z "Morza Ognia" wyłania się obraz naprawdę złożonych i ciekawych stosunków społecznych, politycznych i handlowych, które obserwowałem z niemniejszą ciekawością niż losy bohaterów.

Wspomniałem już, że "Morze Ognia" nie dorównuje "Filarom Ziemi", ale nie oznacza to, że jest to słaba literatura. Po prostu Ken Follet ustawił poprzeczkę bardzo wysoko. Llorens stworzył dzieło nieco słabsze, ale i tak znakomite. 800 stron zlatuje błyskawicznie, a czytelnik pochłania kolejne wątki z wypiekami na twarzy.

Można zarzucić autorowi, że niektóre wątki były niepotrzebne, a pewne sceny zamiast posuwać akcję do przodu jedynie wydłużały książkę, ale są to naprawdę rzadkie sytuacje, które nie były w stanie zmienić mojego bardzo dobrego zdania o tej powieści.

"Morze Ognia" powinno spodobać się wszystkim fanom powieści historycznych. Warto wcześniej przeczytać "Władcę Barcelony", ale nawet czytelnik, który zacznie od drugiego tomu, powinien bez trudu połapać się w akcji.

Recenzja pochodzi z portalu LubimyCzytac.pl

poniedziałek, 17 września 2012, zpierwszejpolki

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/04/14 15:06:38
ciekawa ksiażka, czytałam;)