Blog > Komentarze do wpisu

Anne Bishop – Pani Shaladoru (Czarne Kamienie)

„Pani Shaladoru” to już ósmy tom cyklu „Czarne Kamienie”. W stosunkowo krótkim czasie Anne Bishop napisała dalszy ciąg bardzo dobrze przyjętej „Trylogii Czarnych Kamieni”. Część historii to dalszy ciąg trylogii, część prequele. Tempo jest oszołamiające, bo na ostatnie cztery tomy potrzebowała jedynie trzech lat (ostatni z nich, „Świt Zmierzchu”, pojawi się w Polsce w styczniu). Czy zaszkodziło to cyklowi? Niestety trochę tak.


„Pani Shaladoru” to bezpośredni sequel „Przymierza Ciemności”. Spotykamy się ponownie z bohaterami poprzedniego tomu dosłownie dwa dni po zakończeniu jego akcji. Cassidy udowodniła, ze potrafi rządzić. Niestety nie Theranowi – najważniejszemu mężczyźnie w kraju Dena Nehle. Kiedy na tym terenie pojawi się dawna nemezis Cassidy, Theran stanie przeciwko swojej Królowej, co grozi wybuchem wojny domowej.

Tak w skrócie prezentuje się fabuła „Przymierza Ciemności”. Oczywiście nie warto po niego sięgać bez czytania poprzednich części, zwłaszcza, że na drugim planie występują znani i lubiani bohaterowie: Deamon, Lucivar, Saetan, Janelle czy Marion. Jednak na czoło wysuwają się problemy Dena Nehle, dyskretnie wspieranego przez Janelle.

 

Książka jest mało odkrywcza. Największy zarzut jaki można postawić Bishop to brak oryginalności. Jest to o tyle dziwne, że wykreowała świat, który ciężko porównać mi do jakiejkolwiek innej kreacji literackiej. Niestety motywy fabularne i charakterystyki postaci w kolejnych tomach są do siebie łudząco podobne.

Mamy zawsze młodą królową, ciężko doświadczoną przez los. U jej boku jest okaleczony (czasem fizycznie, czasem psychicznie) mężczyzna, który musi pokonać swoje demony, by ocalić swoją panią. Wspomaga ich brutalny wojownik o dobrym sercu i jego żona/kochanka – pragmatyczna, często cyniczna, ukrywająca wrażliwe serce. A nad wszystkim pieczę ma starszy, spokojny zarządca dworu. Naprawdę nietrudno domyślić się, jak potoczą się kolejne wydarzenia, zwłaszcza że większość dylematów jest dość sztucznych i byłoby łatwych do rozwiązania, gdyby bohaterowie choć trochę ruszyli głową.

Dlaczego więc łyknąłem tą niemal 500-stronicową powieść w jeden wieczór (no dobra, trochę nocy też mi to zabrało)?

 

Wydaje mi się, że to kwestia klimatu, jaki Bishop tworzy w swoich książkach. Bohaterowie żyją według swoistego kodeksu honorowego. Kobiety rządzą, a mężczyźni służą, ale obie płcie mają swoje prerogatywy, które tworzą niezwykle zrównoważony i harmonijny (choć na pierwszy rzut oka może wydawać się inaczej) system społeczny. Jednocześnie główni bohaterowie tworzą kompletnie porąbaną i dysfunkcyjną rodzinę (jakże inaczej, skoro głowa rodziny jest Wielkim Lordem Piekła), której perypetie opisywane są z dużą dozą humoru, zwłaszcza o podtekście erotycznym (choć w granicach dobrego smaku).

Bohaterowie żyjący zgodnie z kodeksem honorowym tworzą szczęśliwe i dobrze prosperujące społeczeństwo. Co ciekawe niewiele jest postaci złych do szpiku kości. Negatywni bohaterowie są z reguły egoistyczni, czasem głupi, ale rzadko postępują całkowicie niegodziwie. A co ciekawe (autorka jest wszak kobietą) rolę czarnych charakterów pełni niemal wyłącznie płeć piękna. Źli mężczyźni zostali sprowadzeni na tą drogę przez demoniczne królowe/kochanki, albo mszczą się za krzywdy, poniesione z ich rąk.

Momentami mam wrażenie, że Bishop tworzy fascynujący oryginalny świat, ale gdy przychodzi do umieszczania w nim opowieści, ma spory problem. Kiedy w „Splątanych sieciach” próbowała odejść od swojego schematu i stworzyć coś na pograniczu horroru/powieści sensacyjnej, wyszedł jej zdecydowanie najsłabszy tom w całym cyklu.

 

„Pani Shaladoru” to opowieść niezbyt oryginalna, ale pełna humoru i emocji. Fani na pewno się nie zawiodą, będą zwłaszcza zachwyceni Sceltie, czyli rasą inteligentnych psów, które przybywają na pomoc Dena Nehle, a ich żywiołowość wprowadza niemało zamieszania. Tak naprawdę ta książka spełniła moje oczekiwania w 100% - solidne, przyjemne czytadło.

 

Anne Bishop – „Pani Shaladoru” (Czarne Kamienie)
Wydawnictwo Initium 2011
464 s.



ZOBACZ TEŻ:

Anne Bishop - "Serce Kaeleer"

Erotyczna fantastyka Jaqueline Carey

piątek, 23 września 2011, zpierwszejpolki

Blog został przeniesiony na adres http://zpierwszejpolki.pl Serdecznie zapraszam!

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: