Blog > Komentarze do wpisu

Marcin Mortka, Miecz i Kwiaty. Tom 3.

Marcin Mortka to jedna z ciekawszych postaci na polskim rynku fantastyki. Nie brakuje nam pisarzy tworzących fantastykę historyczną (Komuda, Piekara, do pewnego stopnia Pilipiuk), ale Mortka jest o tyle nizwykły, że z niezwykłą łatwością przemieszcza się między epokami. Czy to Skandynawia czasów Wikingów, II wojna światowa, Karaiby z czasów Jacka Sparrowa czy alternatywna wizja historii. Wszędzie z mnóstwem szczegółów. Nie mam na tyle wiedzy, by wszystko zweryfikować, ale w swoim pisaniu jest Mortka bardzo wiarygodny.


Jego ostatni cykl to z kolei krucjaty. Nie te pierwsze, gdy jeszcze ktoś wierzył w szlachetną ideę stojącą za odzyskaniem Ziemi Świętej. Miecz i Kwiaty to opowieść o Gastonie de Baideaux, młodym rycerzu z Francji, który trafia do Palestyny uciekając przed wyrokiem za zabójstwo. W Ziemii Świętej natrafia na chaos po odbiciu Jerozolimy przez saracenów, rozpustę, chciwość, intrygi i czarną magię. Z czasem mądrzeje i zdobywa umiejętności niezbędne do przeżycia. Po dwóch tomach osiada w górskiej wiosce, zdawałoby się na stałe.

Jednak nie dla Gastona spokojne życie. Na wieść o przybyciu do Palestyny króla Ryszarda Lwie Serce, który ma zmierzyć się z Salah ad-Dinem, Gaston rusza na wojnę. Jednak nie dociera na miejsce, a kilka miesięcy później budzi się, gdy próbuje popoełnić samobójtwo w celi. Nie pamięta nic od momentu wyruszenia w podróż, a przyjaciele unikają go jak zarazy.

Trzeci tom "Miecza i Kwiatów" to godne zwieńczenie znakomitej trylogii. Tak jak w poprzednich tomach nie brakuje tu wartkiej akcji, zaskakujących jej zwrotów, pościgów, walk, tajemnic oraz poczucia humoru.

Czytelnik odnajdzie wszystkich ulubionych bohaterów: pyszłkowatego najemnika Vittoria, honorowego szpitalnika Jakuba, niemego osiłka Bernarda, księdza-jebakę Adalberta, wilkołaka Anzelma oraz intrygantki - czarodzejkę Annę i hrabiankę Viviene. Nie zabraknie również historycznych postaci drugoplanowych: Baliana z Ibelinu (jakże różnego od Orlando Blooma z filmu Olivera Stone'a), Ryszarda Lwie Serce, Starca z Gór czy Saladyna.

Tym razem Gaston będzie walczył w swojej prywatnej krucjacie. I to wcale nie skierownej przeciw Saracenom. Zmierzy się z pradawnym demonem z głęin Ziemi Świętej. Prócz tradycyjnych sojuszników zyska też sprzymierzeńców z piekła rodem.

Ziweńczenie krucjatowej trylogii zdecydowanie trzyma poziom poprzednich części. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to najlepsze dzieło w całej serii. Szalona podróż wzdłuż Palestyny wraz z wyjątkowo niedobraną kompanią Gastona to znakomity pomysł na spędzanie wolnego czasu.

Marcin Mortka, Miecz i Kwiat. Tom 3.
Wydawnictw Fabryka Słów
Lublin 2010
437 s.

czwartek, 08 lipca 2010, zpierwszejpolki

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: